Zasilana wodorowymi ogniwami paliwowymi Toyota Mirai przeszła zimowy test na drogach Niemiec. Nawet dotknięty skrajnym przypadkiem pracoholizmu przedstawiciel handlowy miałby kłopot z wyjeżdżeniem 100 000 km w sto parę dni. Taki dystans zaplanowano dla europejskiego testu drogowego auta.

Przeprowadzenie tych prób powierzono firmie KJ Tech Services GmbH z Hamburga. - Opracowaliśmy trasę wiodącą drogami wokół Hamburga oraz przez samo miasto i zorganizowaliśmy zespół ośmiu kierowców, pracujących na dwie zmiany dziennie, sześć dni w tygodniu, by zapewnić realizację prób drogowych - wyjaśnia menedżer projektu, Patrick Hake.

Plan ten przewidywał jazdę Mirai po ulicach miasta, drogach lokalnych i ekspresowych oraz autostradach, na których nie obowiązują ograniczenia prędkości. Test trwał 16 godzin dziennie przez 107 dni. Codziennie przez 107 dni Mirai był w ruchu przez 16 godzin. Na dystansie 100 tys. km auto zużyło ponad 1000 kg wodoru. Dwukrotnie zmieniono opony i raz przednie klocki hamulcowe. Nie odnotowano żadnej usterki mechanicznej. Ogniwa paliwowe okazały się niezawodne, nawet gdy temperatura otoczenia spadła do minus 20 st. C, nie było żadnych problemów z uruchomieniem zimnego samochodu.

Napełnianie zbiorników samochodu wodorem było zadaniem kierowców. Procedura tankowania pojazdu wodorowego nie różni się zbytnio od tankowania auta z silnikiem, zasilanym LPG. Wielką przewagą Miraia nad samochodami elektrycznymi jest to, że nie wymaga ładowania przez parę godzin, podczas których nie można jeździć. Po trzech minutach zbiornik jest pełny i można ruszać dalej.

Kierowcy zwrócili uwagę na wygodne siedzenia, wysoką jakość wykończenia i przestronność kabiny. Pozytywnie oceniono też dynamikę jazdy. Samochód dobrze zachowywał się w zakrętach, precyzyjnie reagował na ruchy kierownicą, przyspieszał płynnie i bez szarpnięć.